Off Festival
Newsy

Wojciech Bąkowski, Sensations’ Fix, Harry Merry, Gary War i coL to zbiór oryginałów nawet jak na standardy OFFa.

02.05.2018

Wystąpią na Scenie Eksperymentalnej, w dniu, którego kuratorem będzie Ariel Pink. Dziękujemy ci Ariel za tę przygodę…

Wojciech Bąkowski
Jego na pewno znacie. Choć wygląda na to, że dziś większym uznaniem cieszy się wśród koneserów sztuk wizualnych, po rozwiązaniu duetu Niwea nie zerwał z muzyką. „Kształt”, „Telegaz”, „Duchy kotów” to płyty na których poszukuje, ale nie daje się znaleźć – mnoży wątki, unika stylistycznego samookreślenia, ucieka przed narracyjnością, która mogłaby ułatwić kontakt z szeroką publicznością. Mówi albo milczy. Bywa liryczny albo odpychający. Wymyka się. A im bardziej się wymyka, tym bardziej chce się za nim podążać.

Sensations’ Fix

Zapomniany klejnot włoskiej sceny progresywnej. Franco Falsini podróżował w latach 60. po Europie i Stanach Zjednoczonych w poszukiwaniu inspiracji, by po powrocie do Florencji nagrać pod szyldem Sensations Fix kilka kultowych dziś albumów, wznowionych na początku tej dekady. Skoro poszukiwane od lat płyty pojawiły się na rynku, rosło też zapotrzebowanie na ten oniryczny, mocno zanurzony w elektronice progrock w wersji live – i Sensations Fix wrócili na scenę.

Harry Merry

Twierdzi, że na jego twórczość wpłynął przede wszystkim rock’n’roll, blues, ale też pieśni zwane schlager i chansons oraz słoweński pop i serbski turbo folk. Przyznaje się też do inspiracjami powieściami Charlesa Dickensa oraz muzyką Mozarta, Beethovena, Wagnera, Mahlera i Sibeliusa, najlepiej w wykonaniach pod batutą Herberta Von Karajana. Harry Merry, pilnie strzeżona tajemnica holenderskiego undergroundu, to jeden z najbardziej oryginalnych i najdziwniejszych artystów w historii OFF Festivalu. Tego koncertu nigdy nie zapomnicie.

Gary War

Greg Dalton to kolega i wychowanek kuratora Sceny Eksperymentalnej, były muzyk formacji Ariel Pink's Haunted Graffiti. Niedaleko padło jabłko od jabłoni, bo muzyka Gary War to mikstura psychodelicznego rocka, shoegaze’u i synth-popu, powleczona mgiełką nostalgii. Po pięciu latach milczenia powrócił w tym roku albumem „Gaz Forth”, który brzmi trochę jak wspomnienie złotych czasów radia, a trochę jak wyprawa w kosmos.

coL
Ktoś z państwa przegapił jego twórczość? To ma sporo do nadrobienia – tylko pomiędzy 2001 a 2008 rokiem coL nagrał i wydał sobie 47 albumów we własnym labelu JesusWarhol. Chętnie współpracował z innymi artystami (m.in. z Arielem Pinkiem, pod szyldem Atheif), kręcił filmy, produkował. Nic dziwnego, że jedna z jego płyt nosi tytuł „The Prince of D.I.Y.”. Opisać jego twórczość w kilku zdaniach to rzecz niemożliwa, bo jego chłodna i rozmarzona muzyka to rzecz zupełnie osobna, jedyna w swoim rodzaju. Koncert też taki będzie.