Offmine

Tomasz Matejuk: Wszystkich nas czeka to samo – porządny hip-hop. Zwłaszcza na OFF-ie.

16.09.2020

Zastanawiałem się, o czym mógłby traktować mój pierwszy artykuł w ramach inicjatywy OFF MINE. Temat jednak nasunął się sam, gdy pod koniec sierpnia, niespodziewanie, na tydzień przed oficjalną datą premiery (a może właśnie spodziewanie, patrząc na działania promocyjne przy poprzednich wydawnictwach tego artysty), Taco Hemingway wypuścił do sieci „Jarmark”. 

O czym innym mógłbym bowiem napisać, skoro w otwierającym album numerze słyszymy - obok warszawskiego MC - również Artura Rojka, czyli serce i mózg OFF-a? Co więcej, Rojek pojawia się we wszystkich trzech odsłonach „Łańcucha”, swoistej trylogii nadającej rytm całemu krążkowi. 

To jednocześnie najmroczniejsze (również za sprawą niepokojących bitów Rumaka) i najmocniej zapadające w pamięć momenty „Jarmarku”, a kończące każdą z części składającego się w jedną całość storytellingu, wyśpiewane przez Rojka przejmujące cztery wersy to – bez dwóch zdań – najlepsze, choć bardzo krótkie gościnne występy na jeszcze ciepłym longplayu Filipa Szcześniaka.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że to nie pierwsze collabo obu artystów. Na początku lipca bieżącego roku światło dzienne ujrzał bowiem teledysk do kawałka „A miało być jak we śnie”. To singiel z wydanego w marcu „Kundla”, drugiej solówki Rojka, wzbogacony o zwrotkę Szcześniaka, której próżno szukać na albumowej wersji utworu. 

Już ten numer zwiastował, że między tymi dwoma wyrazistymi osobowościami – teoretycznie pochodzącymi z zupełnie odrębnych, muzycznych światów – jest mityczna „chemia”. I choć track kończy się dość pesymistyczną prognozą, wedle której „wszystkich nas czeka to samo – chujowy hip-hop”, mam jednak wrażenie, że przyszłość tego gatunku w aż tak ciemnych barwach się nie rysuje. Zresztą sam Rojek, przy okazji premiery singla, zastrzegał, żeby nie odbierać jego słów jako globalnej krytyki rapu.

- Mam swoich faworytów, i na świecie, i w Polsce - hip hop nie jest mi obojętny i nigdy nie był. To nie przypadek, że w tej piosence pojawia się Taco Hemingway. Uważam go za jednego z najbardziej interesujących artystów ostatnich lat. Inspiruje mnie, mam pełen szacunek do efektywności pracy, jaką wykonuje i jej wartości. Cieszę się, że on szanuje też moją muzykę. Ta współpraca to dla mnie ogromna nauka oraz ciekawe doświadczenie i mam nadzieję, że początek czegoś nowego – mówił ex-frontman Myslovitz.

Singlowe „A miało być jak we śnie” nie było pierwszym punktem styku na linii polski rap - twórca OFF Festivalu. Już w 2019 roku na znakomitym albumie „Widmo” chłopaki z PRO8L3M-u wzięli na tapet kultowy numer Myslovitz „To nie był film” i do swojej autorskiej interpretacji zaprosili nikogo innego jak twórcę oryginalnej wersji. Wyszło rewelacyjnie, zwłaszcza w połączeniu ze świetnym, przyprawiającym o ciarki na plecach teledyskiem Gosi Herman. Do dziś to jeden z moich ulubionych momentów w dyskografii Oskara i Steeza.

Wracając do potrójnego featuringu Rojka na najnowszej płycie Szcześniaka. Czy to prognostyk, że Taco może pojawić się na przyszłorocznym OFF-ie? Raczej nie, choć oczywiście chciałbym się mylić, bo wspólny występ obu panów byłby na pewno niezapomnianym wydarzeniem. Katowicki event z reguły celuje jednak w nieco mniej mainstreamowych, by nie powiedzieć – niszowych - reprezentantów poszczególnych gatunków, starając się wyłuskać nieoszlifowane diamenty i dać im zabłysnąć pełnym blaskiem przed wymagającą, katowicką publicznością.

Tu najlepszym przykładem jest Alyona Alyona, którą zobaczymy i usłyszymy na OFF Festivalu w 2021 roku. To najciekawsza raperka Europy Środkowo-Wschodniej, która swoje potężne możliwości zaprezentowała chociażby na „Białym Tunelu”, czyli ostatnim projekcie Tego Typa Mesa. Hype towarzyszący tej dziewczynie jest niewspółmiernie mały w stosunku do skali jej talentu, ale coś mi mówi, że po występie w Katowicach liczba fanów Alyony Savranenko nad Wisłą wzrośnie w postępie geometrycznym.

Ukraińska artystka to na razie jedyna reprezentantka hip-hopowych brzmień wśród już ogłoszonych wykonawców przyszłorocznego OFF-a. Na pewno jednak nie ostatnia, a patrząc przez pryzmat lat ubiegłych, podczas których przez Dolinę Trzech Stawów przewinęli się m.in. Run The Jewels, Talib Kweli, Bishop Nehru, slowthai, a także liczni przedstawiciele rodzimej rap-sceny, niezależnie, kto jeszcze się pojawi, o poziom artystyczny możemy być spokojni.

Tekst powstał w ramach inicjatywy OFF MINE, autorem tekstu jest Tomasz Matejuk, twórca bloga Tylko Dobre Rapy.


O autorze

Miłośnik dobrego rapu z ponad 20-letnim stażem, zawodowo parający się dziennikarstwem i digital marketingiem, hobbystycznie prowadzący muzycznego bloga. Gdy akurat nie sprawdza płytowych nowości, wolny czas spędza w biegu, na rowerze albo w basenie. Nie stroni też od górskich wędrówek, dalszych i bliższych podróży oraz wizyt w sali kinowej. Na OFF-ie do tej pory był tylko raz, ale z całą pewnością nie powiedział jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa.

https://www.facebook.com/blogorapie/  |  http://www.tylkodobrerapy.pl/


OFF MINE to digitalowa część OFF Festival Katowice, którą chcemy współtworzyć wspólnie z Wami - naszą festiwalową publicznością! Ty też możesz opowiedzieć swoją festiwalową historię. Jesteśmy również otwarci na twórców treści. Na co dzień dzielimy się muzyczną pasją w grupie tematycznej. Dołącz do nas!