Offmine

Barbara Skrodzka: Muzyczny cykl podróżniczy – Holandia

04.11.2020

W tym cyklu będziemy zgłębiać lokalne sceny, odkrywać jeszcze nieodkryte dźwięki i poznawać najgorętsze nazwiska. Pierwszym krajem na naszej mapie jest Holandia.

To niewielkie państwo, powierzchniowo odrobinę większe od województwa mazowieckiego, może pochwalić się niezwykle żywą i barwną sceną muzyczną. Dogodne położenie pomiędzy Wielką Brytanią i Niemcami niegdyś sprawiało, że do Holandii, znacznie szybciej niż do pozostałych krajów Europy, trafiały trendy płynące z Anglii. Poza tym, każdy zespół wyruszający w swoją europejską trasę koncertową musiał obowiązkowo zatrzymać się w którymś z holenderskich miast. I tak, wśród grup występujących w legendarnym Paradiso w Amsterdamie znaleźli się m.in.: The Rolling Stones, The Beatles, David Bowie, czy Nirvana. Mimo niezwykłej różnorodności i bogactwa holenderskiej sceny, kraj ten nadal jest najbardziej znany z muzyki elektronicznej i światowej sławy DJ-ów. Warto jednak zanurzyć się nieco głębiej, przebić przez zewnętrzną powłokę, by odkryć prawdziwe skarby. 

Amsterdam, mimo że jest stolicą kraju, to w gruncie rzeczy nieduże miasto, w którym niemal wszyscy muzycy się znają. Właśnie dlatego istnieje tak silne poczucie wspólnoty między zespołami, które tam mieszkają. Wzajemnie wspierająca się społeczność oraz liczne możliwości współpracy, nowe pomysły i projekty stwarzają przestrzeń do kreatywnych spotkań twórczych. Niejednokrotnie zdarza się, że jedna osoba jest zaangażowana w działalność kilku grup. Idealnym przykładem takiej kolektywnej pracy jest zespół Lars and the Magic Mountain założony przez Larsa Kroona (St. Tropez, The Proof, Go back to the Zoo). Kroon do pracy nad swoim debiutanckim albumem zaprosił do studia m. in.: Rens Ottink van Pauw z Temples, Petera Peskensa (Jungle By Night, Jett Rebel, Weval, Bughouse), Robin Berlin z Fatal Flowers, Barta van der Elsta z Indian Askin, Teuna Hieltjesa z St. Tropez, Thijsa Havensa (Tice Fires, The Proof, The Vagary) i JB Meijersa (Go Back to the Zoo, The Common Linnets) oraz chór gospel i kwartet smyczkowy, które dodały swojej magii. 

Ponadto w małych holenderskich miasteczkach znaleźć można jedne z najlepszych, najbardziej niekonwencjonalnych i naprawdę zapierających dech w piersiach gitarowych zespołów. Nikomu nie trzeba przedstawiać EUT, Iguana Death Cult, Pip Blom, czy Lewsberg. Niezwykle popularny poza granicami swego kraju jest pochodzący z Dokkum zespół The Homesick powstały w 2012 roku, kiedy to jego członkowie byli nastolatkami. Po jakimś czasie spotkali oni Rats On Rafts. Młodszymi kolegami z branży zainteresował się wokalista Rats on Rafts, David Fagan, który wyprodukował ich pierwszy singiel „Stereo Lisa / Boys”, wydany w 2015 roku przez Subroutine Records. Ta niezależna wytwórnia z Groningen, zyskała w Holandii reputację Sub Pop lub Creation tej sceny. Na południu Holandii punkowcy Charlie & the Lesbians z Eindhoven szturmem zdobyli kluby i piwnice. W 2017 roku zespół wydał dwie mrożące krew w żyłach EP-ki i kilka singli, a w lutym 2019 ukazał się ich pierwszy album "Paper Trails of Happiness”. Kolejną niezwykle fascynującą grupą jest Fata Bloom łącząca wpływy M.I.A., Kendricka Lamara, Die Antwoord i NERD, zahaczając także o muzykę bollywoodzką i czerpiąc inspiracje z osobowości jaką jest Lady Gaga. Natomiast grupa Queen's Pleasure wykonująca garażowy, brutalny, psychodeliczny rock już teraz zdobywa uznanie wśród fanów takich zespołów jak Fontaines D.C., czy The Murder Capital. 

W Holandii nie brakuje również dobrego popu. The Visual to najlepszy, klimatyczny zespół pop, jaki można usłyszeć. Na scenie muzycznej obecnych jest też wiele pięknych, kobiecych głosów w postaci chociażby Rosemary & Garlic, której dreampopowe, melancholijne kompozycje, wzbogacone eterycznym wokalem przenoszą słuchacza w zupełnie inny świat. W 2014 roku swoje siły połączyło dwóch znakomitych wokalistów i autorów piosenek Geert van der Velde (The Black Atlantic) i Thijs Kuijken (I Am Oak). Z połączenia nazw zespołów powstało Black Oak. Ci utalentowani artyści posiadają dar tworzenia idealnej melodii otoczonej nieco mroczną atmosferą i rosnącym napięciem, które sprawiają, że nie można o nich zapomnieć. Równie wyjątkowy jest duet Haevn tworzony przez producenta i kompozytora Marijna van der Meera oraz kompozytora muzyki filmowej Jorrita Kleijnena. Muzyka Haevn uwodzi od pierwszych nut, a delikatne pianino i aksamitny wokal Marijna jest w stanie pochłonąć każdego, kto gotów jest zamknąć oczy. 

Jedną z coraz mocniej świecących gwiazd na holenderskiej scenie jest Thomas Azier, który już od dwunastu lat pracuje na własną markę. Azier w wieku 19 lat przeniósł się z Groningen do Berlina, później mieszkał także w Paryżu i Nowym Jorku. Te podróże, napotkani ludzie, atmosfera miast, w których żył sprawiły, że muzyk wytworzył swój indywidualny styl będący mieszanką chwytliwego niemieckiego i francuskiego popu inspirowanego electro, a także szeroko pojętą muzyką eksperymentalną. Ambicje artysty oraz jego niezwykła osobowość sceniczna fascynuje każdego, komu dane jest zobaczyć Holendra na żywo. Azier ma już na koncie wydane cztery albumy, z czego najnowszy, ”Love, Disorderly”, pokazuje pełne spektrum zdolności i geniuszu tego artysty. 

Niderlandzki jest językiem twardym, z charczącym ”g”, ale nie jest on z góry skazany na porażkę. Wręcz przeciwnie, wydaje się nieco egzotyczny, odrobinę zabawny, ale przyjemny. Wystarczy posłuchać ”Ja Ja Nee Nee” Goldband albo wokalisty pop Nielsona, którego piosenki, dzięki chwytliwym melodiom, szybko wpadają w ucho. Z kolei najbardziej kolorowym i interesującym artystą hip-hopowym jest Donnie, posiadający swój unikatowy styl i robiący to, na co ma w danej chwili ochotę. Donnie stał się gwiazdą ze względu na swój dowcip i humor, a także talent. Teledysk do utworu „Barry Hayze” z udziałem Williego Wartaala zyskał popularność dzięki przezabawnemu przedstawieniu wielu holenderskich gwiazd wchodzących i wychodzących z Donniego, a wszystko to z jego charakterystyczną, długą blond fryzurą. 

Oczywiście nie można zapomnieć, że Amsterdam obok Berlina i Londynu uznawany jest za jedną z europejskich stolic muzyki elektronicznej. Bas Bron po tym jak zaczął występować pod pseudonimem Fatima Yamaha stworzył imponujący zbiór melodyjnych i tanecznych utworów. Fatima Yamaha wymyka się jednak schematom i balansuje między gatunkami elektronicznymi. Niezwykle ciekawe jest także połączenie elektroniki i jazzu. Tu ważną postacią jest Niels Broos, który wraz z perkusistą Jamiem Peetem w swoich występach spaja klasycystyczne piękno, psychodeliczny funk i bluesowe sola. 

Wymienieni artyści są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Im bardziej zagłębiamy się w holenderską scenę muzyczną, tym znajdujemy coraz ciekawsze zespoły i łatwiej dostrzegamy sieć zależności między poszczególnymi artystami, ich inspiracje i wpływy.

Zapraszam do wspólnej eksploracji!

Tekst powstał w ramach inicjatywy OFF MINE, autorem tekstu jest Barbara Skrodzka, redaktorka  Soundrive.


O autorze

Najbardziej na świecie kocha muzykę i podróże, dlatego gdziekolwiek jedzie, musi zahaczyć o jakiś koncert lub festiwal. Uwielbia odkrywać nowe zespoły i umie dostrzec przyszłe gwiazdy zanim staną się popularne. Współpracuje z serwisem muzycznym Soundrive.


OFF MINE to digitalowa część OFF Festival Katowice, którą chcemy współtworzyć wspólnie z Wami - naszą festiwalową publicznością! Ty też możesz opowiedzieć swoją festiwalową historię. Jesteśmy również otwarci na twórców treści. Na co dzień dzielimy się muzyczną pasją w grupie tematycznej. Dołącz do nas!