Offmine

Adam Smolarek: Nath „Nathing” – recenzja

30.09.2020

Muzyki Nath, czyli pochodzącej z Bydgoszczy Natalii Korpowskiej, możemy słuchać już od około dwóch lat - od momentu kiedy na Soundcloudzie pojawiły się jej pierwsze kawałki. Od początku było wiadomo, że jej styl to mieszanka lo-fi hip-hopu i łagodnego śpiewania, czyli ścieżka dźwiękowa do wyluzowania, wykonywana raz po polsku, a raz po angielsku. Pod koniec sierpnia ukazał się jej debiutancki album zatytułowany „Nathing”.

Nath rozpoczęła swoje tegoroczne koncerty już 17 stycznia. W związku z wiadomą sytuacją występów nie odbyło się wiele, a spora część z tych, które udało się zagrać, miała miejsce w Warszawie. Dwa z nich zostały zorganizowane przez witchhousową artystkę SKY, działającą jako Unicorn Booking, wyszukującą mało znanych i jednocześnie interesujących artystów ze sceny niezależnej. Gdański koncert Wifi Klanu, u boku którego Natalia miała wystąpić, niestety nie doszedł już do skutku, bo jego kwietniowy termin trafił w sam środek największych obostrzeń i ograniczeń komunikacyjnych. Podobnie było z trzecią edycją projektu StartRap. Nie można jednak powiedzieć, że grupowe koncerty przynosiły Nath wyłącznie pecha, bo marcowy bydgoski koncert Baltic Boys oraz sierpniowe SCARS 2 w towarzystwie rapera Zibeksa w warszawskiej Iskrze miały już miejsce. 

Lockdown nie przeszkodził jej w wydawaniu kolejnych piosenek, które ostatecznie zostały zebrane na debiutanckim albumie – „Nathing”, wydanym 26 sierpnia przez alternatywną markę odzieżową Devil’s Neighborhood we współpracy z labelem MyMusic. W tym momencie warto zaznaczyć, że z marką estetycznie współpracuje także duet Ljos, którego debiut wydało w tym roku Opus Elefantum Collective, wymieniona już SKY, poznański ambientowy muzyk Zaumne, a oprawę dźwiękową do jednej z ich kolekcji stworzył dungeonsynthowy artysta Spopielony. Oprócz tego Devi’s Neighborhood wydało też album „SOUND '75” muzyka działającego pod pseudonimem ksiaze. Można zatem powiedzieć, że ich sieć powiązań rozrasta się na całą Polskę i obejmuje kilka warstw istotnych dla tożsamościowej identyfikacji środowiska, więc nawet jeśli niekoniecznie chce się coś od nich kupić, to warto śledzić.

„Nathing” zawiera co lepsze kawałki z obfitej soundcloudowej kolekcji Nath stworzonej z pomocą kilku niszowych producentów – w creditsach padają takie ksywki jak stormzyy, 97cree, sailorson, guovatzky, wurlish, tomπ czy drxgstr. Mamy też dwoje gości: w singlu „nowe dni”, który przebił już pięćdziesiąt tysięcy odsłuchów, wzięła udział Kacha Kowalczyk (Coals, MUKA), w „UFO” zarapował Kornel Trombik (Hooligan Peach), a w „2” – jedynym agresywnym tracku na krążku – wspomniany drxgstr. Największe liczby – ponad trzysta tysięcy odsłuchań – wykręcił numer, który nie znalazł się na płycie, czyli „Za mało” z Yung Adiszem, a drugie miejsce – blisko dziewięćdziesiąt tysięcy – zajmuje wydane jeszcze w zeszłym roku „malibu wave”. Wspominam o nich w tekście o konkretnym krążku, bo pojawiają się na koncertach. Nic dziwnego: dziesięć piosenek zebranych na „Nathing” trwa łącznie zaledwie dwadzieścia pięć minut, więc poszerzanie repertuaru podczas występów jest wręcz konieczne.

Materiał prezentuje się dobrze zarówno w wersji studyjnej, jak i na żywo, doskonale spełniając swój przewidziany cel – niezależnie od tego, czy bit skręca bardziej w stronę lo-fi hip-hopu czy melodyjnego trapu, można wczuć się w swobodnie opowiedziany chillowy klimat, na którym zależy Nath. Estetycznie dopełnia go współpraca z Devils’ Neighborhood, które zadbało o odpowiedni merch, utrzymany w pastelowym błękicie w dwóch wersjach: w pełnym kolorze oraz przypominającym chmury tie dye. No właśnie, tag cloud rap też należy dopisać do stylu Natalii, bo pasuje tu nawet lepiej niż nieco bardziej ogólna łatka lo-fi, mimo że pojawia się ona z nazwy w kawałku „Skrajność” – świetnym przykładem będą tu lekkie „Tokio” czy utrzymany w konwencji noir „Dym w oku”. Całkiem szerokie grono słuchaczy znajdzie tu coś dla siebie, niezależnie od tego czy będą to fani dynamicznych brzmień, wakacyjniaków, czy snującego się powoli chillu. 

Tekst powstał w ramach inicjatywy OFF MINE, autorem tekstu jest Adam Smolarek, twórca bloga Odbiór.

fot. Janek Ruchniewicz


O autorze

Pochodzi z Łodzi, ale od wielu lat mieszka w Warszawie. Na co dzień studiuje na Uniwersytecie Warszawskim, prowadzi fanpejdż poświęcony muzyce alternatywnej i udziela się w radiu studenckim Politechniki Warszawskiej. Najbardziej interesuje się właśnie tym, czym coraz szerzej się zajmuje, czyli muzyką niezależną – słucha nowości, chodzi na koncerty, poznaje ludzi, pisze o tym.

https://glosnoiwyraznie.blogspot.com/ | https://www.facebook.com/glosnoiwyraznie


OFF MINE to digitalowa część OFF Festival Katowice, którą chcemy współtworzyć wspólnie z Wami - naszą festiwalową publicznością! Ty też możesz opowiedzieć swoją festiwalową historię. Jesteśmy również otwarci na twórców treści. Na co dzień dzielimy się muzyczną pasją w grupie tematycznej. Dołącz do nas!