Off Festival
Historia

Artur Rojek

Artur Rojek, pomysłodawca, twórca i dyrektor artystyczny OFF Festivalu

Urodziłem się w 1972 roku. Siedem lat później w moim życiu pojawiła się muzyka. Konkretnie - utwór „Another Brick In The Wall”, który puścił mi starszy brat kolegi z klubu pływackiego. Pink Floyd stał się moją obsesją.

Kiedy miałem 12 lat, napisałem list do rubryki „Fancluby i nie tylko” w tygodniku „Na przełaj”. Przedstawiłem się jako fan Pink Floyd, który szuka kontaktu z innymi fanami. Dostałem 36 listów od ludzi 20 lat starszych ode mnie. Na żaden nie odpisałem... Ale dowiedziałem się z nich, że w radiu są takie audycje jak Wieczór płytowy i Romantycy Muzyki Rockowej. Zacząłem nagrywać wszystko co puszczali.

Moja kolekcja kaset w krótkim czasie stała się imponująca, kumple zazdrościli. To było fajne uczucie, więc nagrywałem jeszcze więcej, żeby móc im puszczać swoje odkrycia. Miałem naprawdę szerokie spektrum zainteresowań. Potrafiłem słuchać Venom, a potem OMD albo Arta Garfunkela i zaraz potem Run DMC. Teraz już wiecie, skąd na OFFie synth-pop obok black metalu i shoegaze na zmianę z techno? Tak, to jak moja kolekcja kaset, tylko na żywo i dostępna dla każdego.

Dzisiaj nie wszyscy o tym pamiętają, ale początek XXI wieku to nie był w Polsce dobry czas dla muzyki. Radia odkryły formatowanie i zaczęły grać coraz mniej interesujących rzeczy, festiwale dopiero raczkowały, dobre zespoły ze świata prawie tu nie zaglądały, szczególnie jeśli nie były wylansowanymi przez MTV gwiazdami. Nic się nie działo – idealna sytuacja, żeby coś z tym zrobić. 

OFF narodził się z marzeń i pasji dzielenia się muzyką. Chciałem stworzyć pierwsze w Polsce wydarzenie, które połączy fanów muzyki i artystów ze wszystkich zakątków świata. Chciałem robić rzeczy, o których inni mówili mi, że się nie robi. Mieszanie gatunków, gwałtowne zmiany epok i brzmień? Robimy to. Łamanie schematów, wyznaczanie trendów? Proszę bardzo. Zapraszanie artystów innowacyjnych, ale niemal u nas anonimowych i pokazywanie ich na największych scenach? Z największą przyjemnością.

OK, nie od razu było tak różowo. Ja i moja żona, mój najbliższy współpracownik, nie wiedzieliśmy jak robi się festiwale. Myślałem tylko o zespołach, ale okazało się, że trzeba pamiętać o wodzie, jedzeniu, noclegach, transporcie, sanitariatach… Nie mieliśmy biura, więc przez pierwsze trzy lata robiliśmy festiwal na strychu. Kładliśmy syna spać i siedzieliśmy na górze do trzeciej nad ranem. Nieraz byliśmy załamani, przerażeni… Mimo sukcesu czuliśmy się przytłoczeni ogromną odpowiedzialnością.

Oczywiście, zaczęliśmy skromnie… Pierwsza edycja OFF Festivalu odbyła się na terenie kąpieliska Słupna w Mysłowicach, w mieście, w którym się urodziłem i mieszkam do dzisiaj. Obserwowałem, jak miejsce które jest tak doskonale mi znane, zmienia się nie do poznania, nabiera nowego charakteru – to było niesamowite wrażenie.

Weekend był piękny, słoneczny. Zjawiło się ponad 10 tysięcy widzów, przyciągniętych zapewne perspektywą zobaczenia popularnych polskich wykonawców – zagrali m.in. Lech Janerka, Maria Peszek i reaktywowany na tę okazję Lenny Valentino. Pojawili się też pierwsi goście z zagranicy. Jeden z najpiękniejszych koncertów zagrał norweski zespół The White Birch. Poczułem, że naprawdę możemy to robić, że taki festiwal jest możliwy…

„Świeżość, nowoczesność, szerokie horyzonty - ta impreza przełamuje stereotyp Śląska jako regionu, w którym obumarło życie kulturalne” -

pisała „RZECZPOSPOLITA” w 2007 roku.

Festiwal bardzo szybko się zmieniał, a ja nabierałem coraz więcej odwagi w budowaniu programu. Piknikowy nastrój pierwszej edycji zaczął ustępować miejsca autentycznemu przeżywaniu muzyki – nowej, odważnej, prowokującej. Odmiennej od tego, co proponowano gdzie indziej.

Czwarta edycja, w 2009 roku, była pożegnaniem z Mysłowicami. Efektownym, bo po raz pierwszy wystąpili w Polsce tak znakomici artyści jak The National czy Spiritualized. W tym czasie zacząłem eksperymentować z mieszaniem gatunków. Obok siebie pojawiły się folk, noise, punk, indie pop, jazz, metal, rap – do dziś OFF jest najbardziej eklektycznym polskim festiwalem, nie mam co do tego wątpliwości.

Niestety, sytuacja polityczna w mieście i nieustające spory władz wokół festiwalu sprawiły, że OFF musiał sobie poszukać nowego domu. Znalazł go w Katowicach, w zielonej Dolinie Trzech Stawów.

 

Eksperymenty przynoszą wiele satysfakcji, ale z radością gościmy też legendy światowej muzyki alternatywnej.

Moje zaproszenie przyjęli już Iggy Pop, PJ Harvey, Patti Smith, Primal Scream, My Bloody Valentine, The Flaming Lips, The National, The Jesus and Mary Chain, Slowdive, Belle And Sebastian, Run The Jewels, Charlotte Gainsbourg, M.I.A., Grizzly Bear i wielu innych.

„One of the best-curated festival experiences in Europe, and anybody who makes the trip to Katowice in south-west Poland won’t be disappointed. Built as a coal mining town, Katowice is at the heart of a larger metropolitan area in the southwest corner of Poland. The city itself though is anything but intimidating. A soft blend of concreto brutalism sits alongside a vast range of gothic and classical architecture, giving the city a uniquely broad visual personality amongst Polish cities. It makes for a lovely city break away, sampling beer and pierogi on the Mariacka street, visiting the excellent art museums, touring the mines.”

DROWNED IN SOUND (UK)

Na OFFie staramy się pokazać również to, co najlepsze w polskiej muzyce alternatywnej: od Hey, Apteki, Skalpela i Molesty po Pro8l3m, Starą Rzekę, Furię i… Zbigniewa Wodeckiego (to u nas po raz pierwszy zagrał pełny koncert z Mitch & Mitch). Wielu znakomitych polskich artystów, dziś kluczowych dla rodzimej sceny, swój pierwszy większy koncert zagrało na OFFie. Dla innych OFF był przełomem – Hańba! po koncercie w Dolinie Trzech Stawów podpisała kontrakt, a sesja dla KEXP na Nikiszowcu okazała się dla nich bramą do dalekiego świata.

Nie robimy tego dla zaszczytów, ale miło, kiedy ktoś docenia – a zdobyliśmy z OFFem wiele nagród w kraju i zagranicą, w tym prestiżową nagrodę European Festival Award w kategorii Najlepszy Festiwal Średniej Wielkości.

W 2014 roku amerykański „TIME” wybrał OFF Festival Katowice jednym z 14 najciekawszych festiwali na świecie. Podobne wyróżnienie spotkało nas w 2017 roku: brytyjski dziennik „The Guardian” umieścił nas na liście 10 najlepszych festiwali muzycznych w Europie.

W 2015 roku rozpoczęliśmy współpracę z kultową amerykańską rozgłośnią radiową KEXP. Dzięki sesjom wideo zarejestrowanym przez radio z Seattle (m.in. w przestrzeni Porcelany Śląskiej i na Nikiszowcu) o Katowicach i polskich zespołach – takich jak Hańba!, Coals czy Lautari – dowiedział się cały świat.

OFF Festival to przede wszystkim muzyka. Tu gra się muzykę, chłonie się ją, o niej się dyskutuje. Ale wychodzimy też poza świat dźwięków – ku obrazom i rzeźbom, w kinie i dzięki obecności sztuk wizualnych na OFFie i obok niego. Ku słowom – dzięki rozmowom, a czasem i awanturom, w Kawiarni Literackiej. Zdarzyło nam się też prezentować w tej naszej świątyni literatury spektakle burleski, bo komunikować można się nie tylko słowem...

„OFF has grown into something of an oasis for those sick and tired of standard hierarchal line ups, crap food, and profit over passion gatherings.”

CLASH MUSIC (UK)

…ale OFF to przede wszystkim unikalna atmosfera i wyjątkowe przeżycia tworzone przy Waszym udziale.

Dzisiaj jest za nami kilkanaście lat historii. Historii tworzonej razem z Wami.

Dawno temu, w pierwszych dniach Myslovitz, kiedy próbowałem wszystkich kolegów zarazić swoją ukochaną muzyką, jeden z chłopaków powiedział mi, że jedzie na festiwal bluesowy. Jak to? Ja mu puszczam Madchester i shoegaze, a on chce słuchać bluesa?! Najpierw się na niego obraziłem, a później próbowałem wybić mu to z głowy. Udało mi się dopiero, kiedy puściłem mu płytę Galaxie 500…

Dzisiaj śmieję się z tego wspomnienia. Już nie obrażam się na kolegów i znajomych, którzy chcą jeździć na inne festiwale, bo wiem, że na OFFie i tak spotkam tysiące ludzi myślących i czujących podobnie do mnie. Takich, którzy lubią wyzwania, których cieszą eksperymenty, którzy nie boją się ryzyka. Takich, którzy kochają muzykę. Do zobaczenia!